|
Ziemia Otwocka
Górą nasi!
Otwocki OKS Start pokonał drużynę z Ostrowca Świętokrzyskiego 1:0. Choć przeciwnik grał brutalnie, zbierając żółte kartki, nasi zwyciężyli! Z wynikiem 1:0 awansujemy i w barażach walczyć będziemy o awans do I ligi.
W przerwie meczu wraz z Prezydentem Otwocka, a byłym prezesem OKS-u Zbigniewem Szczepaniakiem, rozdaliśmy dyplomy i piłki uczniom SP nr 12, SP nr 5, SP nr 6, Gimnazjum nr 4, Gimnazjum nr 3 i Gimnazjum nr 2 z Otwocka. Najlepszym w zawodach szkolnych. Może gdy dorosną, zagrają w OKS-ie?

Powiatowe Święto Ludowe w Sobiekursku
W Sobiekursku, gmina Karczew odbyło się powiatowe Święto Ludowe. Na mszy ksiądz wiele mówił o wsi, rolnikach i Ruchu Ludowym. Godnie prezentowały się poczty sztandarowe PSL i OSP. Miałam przyjemność wręczać moim kolegom odznaczenia za zasługi dla Ruchu Ludowego. Najbardziej zasłużeni odznaczeni zostali Medalem Wincentego Witosa i odznaką Złotej Koniczynki. Zespół Ludowy Politechniki Warszawskiej dał piękny koncert, natomiast dzieci swoim występem wykazały, czym jest wierność tradycji. Mówiłam jak ważna jest pomoc rolnikom, wspieranie ich inicjatyw. Starając się zachęcić zebranych do udziału w głosowaniu mówiłam jak ważna jest dziś pomoc Unii Europejskiej dla polskiej wsi i polskiego rolnictwa.

Wesele Kołbielskie
Gimnazjum w Kołbieli obchodziło dziesięciolecie. Młodzież grzeczna, ułożona, nie zepsuta. Dyrektor Andrzej Jaworski ujmujący, wraz z wójtem Adamem Budytą suto zastawili stoły. Było swojsko: smalec, kiełbasa, klimat który uwielbiam. Podziękowałam nauczycielce i entuzjastce folkloru, Anecie Bartnickiej, że przywróciła i ożywiła tradycję Wesela Kobielskiego pisząc scenariusz przedstawienia. Wystąpił w nim również Andrzej Kamiński, prezes Stowarzyszenia Kultury Mazowsza. Było doprawdy pogodnie.

Nowe wozy strażackie
Państwowa Straż Pożarna w Otwocku ma dwa nowe wozy. Nie będę zmyślać, że to tylko moja zasługa, bo przyczyniło się do tego szereg osób dobrej woli. Najważniejsze, że koledzy zawodowi będą gnali do pożarów sprzętem najwyższej klasy. Udało się, dzięki duchowi współpracy i zrozumienia czym jest dobro wspólne.

Biesiada na Karczewskim Rynku
Już po raz drugi Biesiada przyciągnęła melomanów z Karczewa i całego powiatu. Ten pogodny przegląd orkiestr poprowadził Ryszard Nowaczewski członek Zarządu Woj. OSP wespół z druhną Joanna Zaniewicz, animatorką kultury. Organizator - OSP Karczew otrzymał medal Wincentego Witosa przyznany przez Naczelny Komitet Wykonawczy PSL.
Zagrało sześć orkiestr:
- Orkiestra Kolejowa z Siedlec pod batutą Tomasza Gronowskiego,
- Młodzieżowa Orkiestra Dęta OSP Mogielnica Arkadiusza Jakubowskiego,
- Orkiestra OSP z Ostrowi Mazowieckiej pod batutą Sławomira Gąglewskiego,
- Orkiestra Dęta OSP Nadarzyn Mirosława Chilmanowicza,
- Orkiestra Dęta OSP Wyszków pod batutą Franciszka Bieganowskiego,
- no i gospodarze: Orkiestra Dęta OSP Karczew pod batutą Pawła Ramy.
Jedne oklaskiwano za kunszt i dojrzałość (Kolejowa), inne za młody skład pasję do muzyki (Mogielnica). OSP Ostrów Maz. zebrało brawa za brzmienie, musztrę paradną oraz fantastyczne układy mażoretek. OSP Nadarzyn zawitał do Karczewa w trasie koncertowej z Pekinu do Paryża. Wyszków oklaskiwano za poświęcenie, bo to był dla nich czwarty koncert tego dnia. Zwieńczeniem był koncert Orkiestry OSP Karczew, który porwał publiczność.

Reportaże z zakamarków duszy ludzkiej
Byłam na wieczorku autorskim Andrzeja Kamińskiego. Właśnie wydał zbiór felietonów i reportaży "Boży uśmiech". To osobista podróż po zakamarkach ludzkiej duszy. Wraz z poprzednią pozycją Kamińskiego, "Piołunem i maciejką" - tworzy dyptyk, dopełniający się dziennik podróży. Ten znakomity reporter sportretował na kartach "Piołuna i maciejki" obraz wsi i małych miejscowości w ostatnich latach dynamicznych przemian. "Boży uśmiech" uzupełnia ten obraz o krajobrazy wewnętrzne: uchwycił ludzkie postawy, wybory, zachowania.
Kamiński w znakomity sposób daje odpowiedź na ciągle wałkowane pytanie: gdzie kończy się kultura wysoka, gdzie zaczyna kultura ludowa? Jak przedstawiać głębokie treści w sposób zrozumiały i docierać z nimi do szerokich mas? Otóż jako leitmotiv, lekko jak w piosence, wprowadza wątek antycznej puszki Pandory. Nie lęka się klasycznych form personifikacji Zawiści, Roztropności i innych ludzkich stanów. Śmiało odwołuje się do pokładów kultury i historii, a przy tym nie traci werwy reportera, podpatrującego naszą codzienność. Ten filozofujący sprawozdawca najbliższego otoczenia i mrocznego wnętrza, dyptykiem sportretował świat wokół i wewnątrz nas samych.
Felietonów z "Bożego uśmiechu" nie powstydziłby się żaden ogólnopolski tygodnik. Cieszę się, że odważne spostrzeżenia, trafne migawki z naszej codzienności ukazały się w dwu zwartych blokach. Najważniejsze zaś, że co tydzień trafiają pod strzechy na łamach poczytnego tygodnika, adresowanego do normalnych zjadaczy chleba. Autor nie zamyka się w wieży z kości słoniowej, nie zasmarowuje stronic snobistycznych pism czytywanych przez wąskie grono alchemików słowa (choćby "Przegląd filozoficzny"). Swymi głębokimi przemyśleniami dzieli się z każdym sąsiadem, z całą okolicą. Jak ksiądz na ambonie.
Może dlatego właśnie wieczór zaszczycił ks. dziekan Bogusław Kowalski. Obok niego w sali cafe MDK fetowali naszego literata aktorzy: Maciej Damięcki i Maciej Pietrzyk, poloniści i miłośnicy literatury oraz liczne grono przyjaciół z "Linii Otwockiej". Elegancją, wdziękiem i skromnością wyróżniała się Dorota Zalewska - której codziennemu trudowi zawdzięczamy możność czytania felietonów Kamińskiego w każdy poniedziałek.
Książkę można nabyć w redakcji "Linii Otwockiej" i dobrych księgarniach. Trafi też do bibliotek w Osiecku i Sobieniach-Jeziory, dzięki wspierającym kulturę wójtom Markowi Lasockiemu i Stanisławowi Wirtkowi.

Radzio Sobiepan
Odmłodniał i wyprzystojniał PSL gminy Sobienie-Jeziory. 9 marca na zjeździe gminnym Stronnictwa wybrano nowe władze. Na czele organizacji stanął mój współpracownik, młody, dynamiczny, a co ważne pogodny i sympatyczny Radosław Konieczny, bardziej znany jako Radzio. To w wielkiej mierze zasługa dotychczasowego prezesa, Wieśka Zapaśnika, który postanowił dać szansę młodym. Godne szacunku i uznania, że nie trzymał się kurczowo i dożywotnio piastowanej funkcji, jak wielu facetów w jego położeniu, ale po koleżeńsku i bez urazy oddał lejce młodszemu. Sam z kozła nie schodzi, no i słusznie. We dwóch pociągną wóz sprawniej, łącząc dynamizm młodości, świeżość nowej miotły, co lepiej miecie z doświadczeniem, znajomościami i ludzkim szacunkiem jaki wypracował Wiesław.
Zjazd zaszczycił obecnością jeden z najwybitniejszych pod względem wizji przyszłości i sprawności działania spośród znanych mi samorządowców - wójt Stanisław Wirtek. Poinformował kolegów z PSL o ostatnich postępach prac melioracyjnych, o kluczowych wyzwaniach i problemach stojących przed społecznością, którą wszyscy chcemy prowadzić w przyszłość. Miał też szereg pytań do posła. Bo przyjechał Janusz Piechociński, wiceprzewodniczący Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL i poseł naszej ziemi. Janusz podkreślił, że gmina dzięki zdolnemu wójtowi zmienia się w oczach, jest coraz bogatsza. Dodał, że Sobienie zawsze były za Ruchem Ludowym, to przyszłość PSL - wypracowana dobrym zarządzaniem, gospodarskim podejściem i ciężką codzienną pracą. Na zjeździe obecni byli również prezes powiatowy PSL Mariusz Szostak oraz wicestarostowie powiatu Mirosław Pszonka i Dariusz Grajda.
Z głosowania wyłoniło się nowe kierownictwo. Prezesem został Radosław Konieczny, a do zarządu weszli: Wiesław Zapaśnik, Zdzisław Zych, Krzysztof Rozum, Jerzy Rozum, Stanisław Połosak, Elżbieta Osęka. Powodzenia koledzy!

Volvosieck
9 marca OSP Osieck obchodziło 95-lecie swego istnienia. Zjechała i druhna Żelazowska, która wręczyła kluczyki i dokumenty do samochodu bojowego Volvo, zakupionego z pieniędzy wychodzonych w samorządzie województwa mazowieckiego. Podczas uroczystości prezes zarządu powiatowego OSP Jarosław Kozłowski wręczył Bożenie Żelazowskiej dyplom uznania, w podzięce za pamięć i troskę o strażacką brać. Po ceremonii druhowie ruszyli gasić nie pożar, a tym razem pragnienie.
Ruszyła scena otwocka
Siłami zapaleńców, prawie w całości amatorów, udało się stworzyć coś z niczego. W przeciągu kilku tygodni przygotowaliśmy i wystawiliśmy jasełka. "Czy Bóg dzisiaj jeździ koleją, czyli świąteczne dworce" to współczesna sztuka, osadzona w realiach Otwocka. Szuka odpowiedzi na pytanie, jak zareagowałby współczesny człowiek, ktoś z nas, gdyby spotkał Jezusa i brzemienną Maryję. Czym są dla nas święta, jak przeżywamy cudowny czas Bożego Narodzenia. I jak nam to wyszło? Nie mnie oceniać, ale prezydentowi Otwocka, Zbyszkowi Szczepaniakowi, serdecznie dziękuję za piękny bukiet. Na pewno niezwykłe były dekoracje i oprawa muzyczna - nie odbiegające od teatrów profesjonalnych. Jeszcze w lutym daliśmy premierowe przedstawienie, myślę że wrócimy na deski zimą. Tymczasem wysiłki śmiałków można obejrzeć na płycie DVD dostępnej w otwockim MDK.

Matka chrzestna
Dżdżyste piątkowe przedpołudnie pokrywało szyby łzami deszczu, wstrząsało dreszczem barami zwalistych strażaków, mknęło po ramionach elektrycznym spazmem gęsiej skórki. Potem wszystko w koło wyciszyło się. Gdzieś w kącie remizy przycupnął przejmujący wiatr. Aż wybiła godzina. Strażacka brać ze Świdrów Małych zgromadziła się wokół gości. Dumnie gorzały czerwienią blachy wozu strażackiego - od dziś na stanie józefowskiej remizy.
- Jako mieszkanka Józefowa cieszę się, że moje domostwo, jak i sąsiadów będzie odtąd lepiej chronione w czas ognia i powodzi. Jako reprezentantka Samorządu Wojewódzkiego zapewniam, że nadal wspierane będą Ochotnicze Straże Pożarne. Urząd Marszałkowski i Sejmik mają wiele zrozumienia dla potrzeb druhów, to nie pierwszy i nie ostatni samochód dla strażaków ochotników. Ze swej strony służę radą i dalszą pomocą koledzy druhowie - powiedziała Bożena Żelazowska do zebranych. Potem samochód został ochrzczony.
Do remizy przybyli burmistrz Józefowa Stanisław Kruszewski, Zarząd Wojewódzki OSP reprezentował druh Ryszard Nowaczewski, a straż z Wiązowny Jerzy Pokrywczyński. Przybył też nowy komendant z Otwocka. Strażacy dziękowali za niecodzienny prezent i skorzystali z okazji, by w żywej rozmowie przedstawić swoje zamierzenia i najbliższe plany.
Hucznie i gwarno
O tak! Hucznie i gwarno było w remizie OSP Karczew na opłatku strażackim. Rej wodził budzący zaufanie, słusznej budowy, a postury strażackiej wieży prezes Ryszard Rzeszotek. Przybyli starosta Mirek Pszonka, proboszcz parafii w. Wita ks. Wiesław Nowosielski, a także Ryszard Nowaczewski, odpowiedzialny w zarządzie mazowieckim OSP za sprawy kulturalne. Pogawędziłymy też z Danutą Żelazko, radną i polonistką (hi, hi - postawiła parę łabędzi memu koledze Radziowi - który właśnie się magistrzy...). Czułam się wyśmienicie w tym serdecznym gronie przyjaciół i znajomych.
Przygrywała nam sekcja Orkiestry Dętej OSP Karczew, którą cenię estradowo po udanych wspólnych koncertach, a uwielbiam towarzysko. To młodzi, wartościowi ludzie, którym się chce. "Tumiwisizm" przypisywany młodzieży, tych zdyscyplinowanych i chętnych strażaków nie dotyczy. Inna rzecz, że egoizm i obojętność wobec otoczenia zarzuca się młodzieży od czasu big-bitowców. Wychodzi na to, że ci co dziś narzekają na młodzież, sami należeli do "straconego pokolenia". Bo krytykowano wszystkie generacje młodzieży od czasu rozwiązania ZMP. Zastanawiające... ale nie o tym chciałam mówić.
Opłatek był serdeczny, ciepły i nie sztywny. Bo sztywniactwa nie cierpię. Widzę, jak ruch strażacki z optymizmem wkracza w Nowy Rok i to jest budujące. Wiara góry przenosi, żar podpala serca, a chęci pchają do czynu. Nie zmieniajcie się kochani! Ognia w Nowym Roku!

Wieczór Trzech Króli
Nie bez kozery William Sheakspeare zapowiadał, że wieczór Trzech Króli musi być niezwykły. Zmobilizowałam moją babkę, by wyruszyć naprzeciw przygodzie. Babcia trochę pomarudziła. Od ostatniego polizgnięcia się na schodach nie czuje się najlepiej. Jako, że do kościoła mamy ze dwieście metrów, ot, przeskoczyć 3-go Maja, nie odpuściłam. W końcu wyszykowała się i poszłyśmy. Po mszy przed ołtarz wyszła Dorota Choszczyk i rozśpiewała całą nawę. Dorota ma świetny głos. To perełka zespołu Eo Nomine. Lubię ich: młodzi, profesjonalni, warci promocji, choć i sami sprawnie się promują. Jest jaka radość, kiedy młodzi wykonawcy kolędują. Ja to lubię, ale czy starsi też?
Spojrzałam na babcię. Z początku jej twarz zastygła w skupieniu. Starsi nie mają zaufania do umiejętności ludzi o dwa pokolenia młodszych. Jednak w miarę jak słowa kolędy wypełniały wnętrze świątyni wznosząc się aż pod sklepienie, surowe rysy babci łagodniały. Młodniała z każda frazą, jakby nasiąkając świeżocią głosu Doroty. Jej oczy rozświetlał blask Gwiazdy Betlejemskiej bijący z dna pieśni. Już wiedziałam. Kolęda, ta muzyczna modlitwa polskiego ludu, artystycznie ujmująca szczerą religijność naszej wsi, ma w sobie urok i moc. Dla mnie, młode głosy pełniej wyrażają podziw tamtych i naszych pastuszków dla Narodzenia. Dla babci - młodzi nie gorzej poczynają sobie niźli dojrzali wykonawcy. Przeczuwałam, że czego się dowiem. A i sam wieczór kolęd był jak gwieździste niebo, które rozsypało się nad nami, gdy wracałyśmy do domu. Takie oto trzy dary przynieśli mi Trzej Królowie.

Kofta w Kołbieli
Gdyby żył, mogli by być jego wnukami. A słuchali z uwagą. Jonasz Kofta - zaszufladkowany gdzieś między Kabaretem Starszych Panów a Anną Jantar, porasta kurzem zapomnienia. A szkoda. Jego piosenki niosą mądre przesłanie. Raz jest to krytyka społeczna, sarkazm, czasem podglądanie obyczaju. Niezrównany w liryce miłosnej. Kto wie, czy po Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej powstały lepsze erotyki, niż te pisane przez Koftę? No i jest druga sprawa. Precyzja słowa. Wpatrywałam się w karty jego poezji. Na co dzień często skracam różne teksty i wiem, że można wykreślić masę przymiotników, dygresji, ogranych zwrotów. No, ale u Kofty nie ma się do czego przyczepić. To sam szkielet! Każde słowo ma sens, wszystkie są potrzebne, ani jedno zbędne... O tym szkielecie to dużo mówiono nam w szkole przy Różewiczu. Tylko, że Różewicz to raczej szkieleton bez wdzięku. A Kofta ma czar. No - i właśnie dlatego, pomyślałam, że warto by poznali jego twórczość młodzi. Udało się namówić Alinę Świdowską, którą znam ze sceny i Janusz Tylmana - którego wszyscy znamy z TV, by odwiedzili gimnazjum w Kołbieli 18 grudnia 2007 r. Młodzież słuchała z zainteresowaniem koncertu i wspomnień Tylmana. (Między nami mówiąc, lekko zdziwiona dinozaurem, który osobiście znał Koftę. Bo Jonasz zmarł, nim widownia przyszła na świat...) Ale podobało się młodym!
I to kolejny dowód, że sztuka jak dobra, to przetrwa. Teksty piosenek nie są przypisane do jednego pokolenia. Mogą trwać, a takie jak Kofty, oby trwały. Dodam, że artyści wrócili oczarowani gościnnością z jaką przyjęła ich polonistka Aneta Bartnicka i jej koledzy z grona pedagogicznego. Zszokowani byli też postawą dzieciaków: że grzeczne, że słuchają się starszych, że wychowane. Dużo kulturalniejsze w obejściu od warszawskich rówieśników, tylko czego mają kompleks niższości? - zastanawiał się Janusz Tylman. No właśnie - więcej wiary, a świat się otworzy! Jak paszczęki wieloryba, by wypuścić Jonasza. Koftę? Niech będzie Koftę.

Chóralne pochwały
W niedzielę 25 listopada w otwockim kościele św. Wincentego a Paulo odbył się Powiatowy Przegląd Chórów. Jak w roku ubiegłym, dyplomy wręczała Bożena Żelazowska. - Śpiewają coraz lepiej, widać dbałość o formę i repertuar. Cieszy mnie, że mimo popularyzacji multimediów, wspólne śpiewanie nie traci na popularności. To dobrze wróży na przyszłość i wskazuje, że rozwój technologiczny wcale nie zabija indywidualności, nie tłamsi chęci bycia z kulturą i wśród ludzi - powiedziała po V Przeglądzie Chórów Bożena Żelazowska.
Sława Karczewa niosła się od ołtarza po kruchtę
Ta niedziela przejdzie do annałów Orkiestry Dętej OSP Karczew. 18 listopada, a było to wczesnym wieczorem, wnętrze kościoła św. Wincentego a Paulo wirowało w takt bliskich sercu melodii. Aksamitna akustyka świątyni, trójnawowy rezonans pogłębiał brzmienie instrumentów, dodawał barwy, rozświetlał tony, jak krystaliczny promień słońca przesączony przez rozetę witraża. Orkiestra niesiona atmosferą czarownego wieczoru zdawała się rozpływać w dźwiękach, otaczających wyniosłe kolumny świątyni jak jedwabny szal. Zza ostatniego orkiestranta dochodził to bas solisty Teatru Wielkiego, to znów wyniosły sopran pieśniarki. Klarowny potok nie niesie tylu emocji swym pluskiem i żarliwymi meandrami, ile wdzięku wnosiło wokalne towarzyszenie chóru Lira. Strażacy zmotywowani pełną gamą rozśpiewanej ariergardy rwali do przodu jak na sygnale. Ułański mazurek "Bywaj dziewczę zdrowe", hymn Ruchu Ludowego "Rota", "Marsz Pierwszej Brygady" zabrzmiały świeżo i niesztampowo. Rzewna melodia "Pieśni o nieznanym żołnierzu" przykuła uwagę całej publiczności.
- Śmiało można mówić "Nieznana pieśń o żołnierzu", jako że zbyt rzadko się ją wykonuje. A muzyka cudowna i warta przypomnienia. Dzięki, druhowie mili - nie kryła wzruszenia Bożena Żelazowska, tradycyjnie prowadząca koncert swojej ulubionej orkiestry.
Po sążnistych brawach, na które setnie zasłużyli orkiestranci, głos zabrał gospodarz wieczoru, ks. Bogusław Kowalski. Wynosił orkiestrę na ołtarze. Po swojemu ujmując rzecz precyzyjnie, po chłopsku i na sportowo:
- Karczew słynie z trzech rzeczy - z ożywieniem klarował ksiądz dziekan - z "Mazura Karczew", doskonałej kiełbasy i nie mniej smakowitej muzyki Orkiestry Dętej. To ona rozsławia imię miasta poza jego rogatkami. I dalej w tym duchu.
Słowom duchownego z rosnącym ukontentowaniem przysłuchiwał się burmistrz Karczewa, Władysław Łokietek. Samozadowolenie rozpierało jego zazwyczaj marsowe rysy. Przez ramię wychylał mu się Zbigniew Szczepaniak, prezydent Otwocka i sprawdzony przyjaciel Bożeny Żelazowskiej. I jemu robiło się ciepło na sercu, bo wszak rzecz działa się na jego włościach.
Ledwo upłynął tydzień, a już strażacy-orkiestranci dali ognia w karczewskim kościele. Kojący głos Bożeny Żelazowskiej wprowadzał nastrój obietnicy, rzeczowe słowa Ryszarda Nowaczewskiego wybijały kolejne części koncertu, a orkiestra, orkiestra po prostu zawładnęła duszami słuchaczy. Księża nie byli zazdrośni. Bo po rozedrganej drodze muzycznych fraz dusze wiernych wznosiły się do Pana.
Osieck w sieci
Dwie gminy w naszym województwie: Osieck i Żabia Wola zostały już oplecione siecią szerokopasmowego Internetu. To zasługa zdolnego wójta, Marka Lasockiego oraz Urzędu Marszałkowskiego.
- Program pilotażowy dla Osiecka ruszył w ubiegłym roku. Gminy wysupłały po 130 tys. zł, my dołożyliśmy 5 milionów no i udało się - cieszy się Bożena Żelazowska, wicedyrektorka Departamentu Kultury, Promocji i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego.
Teraz w gminie Osieck w każdej chwili można podłączyć do sieci każda zagrodę, każdy dom. Prócz tego powstały tzw. infokioski, czyli konsole, dzięki którym mieszkańcy mogą w miejscu publicznym, bezpłatnie korzystać z dostępu do Internetu.
- Dostęp do informacji i wiedzy ma kluczowe znaczenie dla rozwoju gminy - stwierdza wójt gminy Osieck, Marek Lasocki. - Internet otworzył przed mieszkańcami zupełnie nowe możliwości. Umożliwia wyrównywanie poziomu edukacji dzieci czy udział rolników w internetowych szkoleniach. Mieszkańcy mogą liczyć na darmowe porady i pomoc techniczną ze strony TP SA - powiedział wójt Lasocki.
- Osieck wskazał drogę. Po nowym roku inni wójtowie mogą składać wnioski by pójść w ślady Lasockiego, z pożytkiem dla mieszkańców. Gorąco zachęcam! - mówi Bożena Żelazowska..
 |
Koncerty "Strażacy Niepodległej" relacja
Orkiestra Dęta OSP Karczew jak zwykle nie zawiodła. Choć w jej składzie prawie nie ma profesjonalnych muzyków, to występ z zawodowcami wypadł błyskotliwie.
W sobotę, 10 listopada, w bizantyjskich dekoracjach kościoła w Józefowie, w Dniu Niepodległości w barokowym wnętrzu świątyni w Karczewie, dała koncerty z towarzyszeniem chóru i solistów.
- Tych kilkunastu młodych ludzi kocha muzykę, przygotowuje się sumiennie i dlatego wyszło koncertowo. Teraz już mogę powiedzieć, że zawodowi artyści podchodzili do mnie po koncercie przyznając, że do końca nie dowierzali amatorom - śmieje się druhna Bożena Żelazowska, która wraz z druhem Ryszardem Nowaczewskim prowadziła koncerty.
Orkiestra Dęta OSP Karczew wystąpiła wspólnie z otwockim chórem "Lira", dyrygowanym przez Czesława Woszczyka oraz solistami Teatru Wielkiego - Opery Narodowej: Hanną Krajewską i Robertem Dymowskim. Koncert, godny, ale grany w tempie i z werwą podobał się publiczności. Wśród bijących brawo na stojąco nie zabrakło włodarzy terenu, kolejno burmistrza Józefowa Stanisława Kruszewskiego, burmistrza Karczewa Władysława Łokietka. Za tydzień ostatni występ w największej świątyni Otwocka: kościele św. Wincentego a'Paulo.
Koncerty "Strażacy Niepodległej"
Już od soboty, 10 listopada, będzie można posłuchać dobrej muzyki w dobrym wykonaniu. Czyli druhów OSP. Siedemnastu młodych instrumentalistów nie będzie żałować powietrza w płucach i rozedrga powietrze kościelnych naw, w rytm wojskowych piosenek. Tak strażacy z OSP Karczew postanowili uczcić Dzień Niepodległości. Jak zawsze mogą liczyć na życzliwe wsparcie Bożeny Żelazowskiej. Bo na druhnę strażak zawsze może liczyć.
- Stworzyli tę orkiestrę, ciągnie ich do sztuki i do wspólnego muzykowania, choć szkół w tym kierunku nie kończyli, nikt ich batem do gam i etiud nie gonił - mówi Bożena Żelazowska - i co z takimi zrobić?! Tylko pochwalić i pomóc! Zapraszam wszystkich na trzy głośne koncerty!
Józefowski wieczór muzyczny poprowadzą Bożena Żelazowska i Ryszard Nowaczewski. No dobra, ale gdzie i kiedy? O tym na plakacie...
Skansen w Kołbieli
Marszałek województwa mazowieckiego, Adam Struzik, w asyście wicemarszałka Tomasza Siemoniaka i zastępcy dyrektora departamentu kultury, promocji i turystyki Bożeny Żelazowskiej dokonał 8 listopada wizji lokalnej pałacu Zamoyskich w Kołbieli.
Wizytę zainicjowała Bożena Żelazowska w nadziei, że pałac i przyległy do niego teren zostanie przejęty przez samorząd wojewódzki od powiatu otwockiego i utworzone będzie tam muzeum wsi kołbielskiej.
- Pomysł skansenu zrodził się podczas rozmowy z radną powiatową Anetą Bartnicką, dziennikarzem "Linii Otwockiej" Andrzejem Kamińskim i nie żyjącym już prof. Stefanem Kozłowskim w grudniu 2006 roku - wspomina Bożena Żelazowska. - Doradziłam, że najlepszym miejscem na usytuowanie skansenu będzie pałac i jego park. Zgodzili się. Zaczęliśmy wspólnie namawiać i przekonywać. Wcześniej Kołbiel odwiedził wicemarszałek Siemoniak, była telewizja i wiele artykułów w prasie lokalnej. Dziś jest marszałek Struzik i radni wojewódzcy, a także wicestarosta Mirosław Pszonka i dwóch członków zarządu powiatu: Dariusz Grajda i Grzegorz Michalczyk. Mam nadzieję, że samorządy dogadają się i w Kołbieli zostanie utworzone muzeum wsi. Bardzo bym tego chciała - podkreśla Żelazowska.
Zaprzyjaźniony z Bożeną Żelazowską wójt Kołbieli, Adam Budyta - autor ksiązki o historii i zabytkach kołbielszczyzny - oraz fascynacji tych stron na czele z przewodniczącą Towarzystwa Ziemi Kobielskiej, Ewą Mazek liczą na ocalenie zabytku i zarazem stworzenie ciekawej placówki. Ozywiłaby region kulturowo i przyciągnęła turystów.
tekst: Andrzej Wąsowski
Kukiełki na Ziemi Otwockiej
Teatr Lalek "Czarodziej" dał 12 darmowych spektakli dla najmłodszych. Tylko w powiecie otwockim wystąpił aż sześć razy. Grał w Celestynowie, Nadbrzeżu, Starej Wsi, Osiecku i dwukrotnie w Sobieniach-Jeziory.
- Kontakt ze słowem mówionym, z literacką polszczyzną, kształtowanie wyobraźni najmłodszych, to wartości, które należy pielęgnować - mówi Bożena Żelazowska, inicjatorka objazdu. Nie każda rodzina ma siłę i upór by zawieźć swe pociechy do teatru. Najbliższe sceny lalkarskie: "Guliwer", "Lalka" i "Baj" mieszczą się w Warszawie. Bilety trzeba zamówić telefonicznie, jazda w obie strony to nierzadko 50 km, kilka godzin z życia rodziców. Stąd wierna swej zasadzie, że kultura ma przyjechać do nas, jeśli nam do kultury daleko, Bożena Żelazowska ściągnęła profesjonalną grupę aktorów na Ziemię Otwocką. Dzieciom się podobało i to najważniejsze.
|